Pojawienie się dziecka wprowadza prawdziwą rewolucję w życiu każdej kobiety. Zostać mamą i nie zwariować to prawdziwa sztuka.

Jak Malwina Bakalarz autorka bloga Bakusiowo zmieniła swoje życie w rok?

Malwina Bakalarz – autorka bloga Bakusiowo, mama Milenki i Mateusza

Trudno odpowiedzieć w kilku zdaniach – w końcu napisałam o tym całą książkę 🙂 Natomiast jeśli potraktujemy ją jako rozwinięcie tematu, to za klucz do tej zmiany można uznać „posprzątanie” w trzech obszarach, na jakie podzieliłam funkcjonowanie każdego nas: ciało, duch i otoczenie. Zazwyczaj skupiamy się na zmianach w jednym obszarze. Zajmujemy się naszym ciałem (jeśli dobrze pójdzie to jego zdrowiem, a nie wyglądem) albo duchem, analizując swój sposób myślenia. Ja uznałam jednak, że ciało i duch to za mało. Że liczy się jeszcze to, w jakim otoczeniu temu ciału i duchowi przychodzi funkcjonować. Dopiero kiedy zajęłam się kompleksowo, wszystkimi trzema obszarami w moim życiu, zmiany miały szansę się ugruntować.

Co zainspirowało Panią do napisania książki?

Nie jestem w stanie zaskoczyć odpowiedzią na to pytanie 🙂 Do napisania książki zainspirowała mnie zmiana mojego życia 🙂 Lata poszukiwań, dziesiątki mądrych książek i setki inspirujących rozmów pozwoliły mi na odmianę mojego życia, na obranie właściwego kierunku. Chciałam to wszystko zebrać w jedną, spójną całość. W jedną opowieść. Główne zmiany w moim życiu zaszły mniej więcej w ciągu roku, natomiast zanim ten czas nastał, spędziłam lata, długie lata, na „poszukiwaniu”. Chciałabym dać możliwość skrócenia tej drogi. Odrobiłam pracę domową za wiele kobiet i teraz z przyjemnością pozwalam ściągać na tym najważniejszym sprawdzianie – sprawdzianie życia ;).

Czego nauczyły Panią te lata oczekiwania na drugą ciążę?

To chyba największa szkoła mojego życia. Największe doświadczenie, za które po tych wszystkich latach oficjalnie dziękuję. Ten czas pokazał mi, że nie wszystko zależy ode mnie i nie wszystko co zaplanuję sobie ja, będzie dla mnie dobre. Z perspektywy czasu, stwierdzam, że te 3 lata, w których tak bardzo chciałam zajść w ciążę, były najgorszym okresem, jaki mogłam sobie na powiększanie rodziny wybrać. Teraz to wiem. Wtedy się irytowałam. Bo byłam przyzwyczajona do tego, że jeśli sobie coś postanawiam, to ten cel osiągam. Nie było innej drogi. Ten czas nauczył mnie największej z umiejętności – umiejętności odpuszczania i uznawania, że jest Ktoś, kto wie lepiej kiedy i czego potrzebuję. Piękne jest to, że to nie ma nic wspólnego z poczuciem rezygnacji. To raczej umiejętność godzenia się z tym, na co nie mamy wpływu.

Jak zareagował mąż? Czy był wówczas dla Pani oparciem?

Mój mąż jest dla mnie oparciem niezależnie od okoliczności. Jesteśmy doskonałą kombinacją przeciwności, które idealnie się uzupełniają. Gdyby nie mój mąż, pewnie nie byłoby tej książki. Bloga natomiast nie byłoby na pewno, bo to on mi podpowiedział, żebym go założyła i to on jest jego szarą eminencją :). Czasem mnie aż zadziwia to, jak doskonale się dobraliśmy. Bez mojego męża nic nie byłoby takie samo.

Czy jest coś co chciałaby Pani – tak od serca powiedzieć wszystkim dzielnym kobietom, które starają się zajść w ciąże?

Jeśli coś mówię, to zawsze od serca 🙂 A wszystkim parom, które starają się zajść w ciążę, mogę podpowiedzieć tylko (i aż) jedno – wyluzujcie! Moje czytelniczki powtarzały mi to przez 3 lata. Zaszłam w ciążę dopiero wtedy, kiedy wreszcie ich posłuchałam 🙂

Czy planuje Pani kolejne publikacje?

Kiedy kończyłam pisać tę książkę byłam przekonana, że wszystko już powiedziałam i kolejnej części nie będzie. Od premiery minęły 3 miesiące, a ja już mam głowę pełną pomysłów. Na jednej książce na pewno się nie skończy. Dodatkowo dopinguje mnie niesamowicie pozytywny odbiór mojej książki i ilość wiadomości z gatunku „chcę więcej” 🙂 Nie mogę zawieść moich dziewczyn 🙂

Też chcesz więcej? Mówisz – masz!  http://bakusiowo.pl/