728x90_lactosan_polpharma

Czy pracująca mama może być szczęśliwa? Tak! Nic nie szkodzi na przeszkodzie – trzeba tylko wziąć los w swoje ręce.

Kobieta, żona i mama pracująca – jak doszło do tego, że Pani pasja przerodziła się w pracę?

Magda Jasińska – Mama Laury i Liliany, autorka bloga Mamine Skarby oraz pasjonatka fotografii

Kiedy urodziły się dzieci to miałam wrażenie, że wszystko stanęło w miejscu. A raczej ja. Każdy dzień wyglądał podobnie. Pobudki w nocy, poranne karmienie, przewijanie, popołudniowy spacer i drzemka w trakcie której robiłam obiad. Dzień nie różnił się od poprzedniego.

Przy dwójce małych dzieci, które dzieli jedynie 18 miesięcy różnicy łatwo się zatracić. Opieka nad nimi to coś niesamowitego i nie zamieniłabym tego na nic innego ale… To też RUTYNA. Rutyna, która mogłaby zamienić mnie w robota, który odlicza godziny, minuty, sekundy do 20, by móc dotknąć poduszki i zasnąć. A następnego dnia? Kolejne odliczanie i tak do osiemnastki Lili 😉

Nie tego chciałam. Chciałam się rozwijać, a jednocześnie być blisko moich dzieci. Zrobiłam pierwszy krok i powstał blog (www.mamineskarby.pl). Początkowo to było moje takie okno na świat- dzieliłam się na nim radościami i troskami. To miejsce w sieci zmobilizowało mnie również do robienia zdjęć. Zostajesz matką i od razu rodzi się w Tobie poczucie, że musisz uwiecznić pierwszy uśmiech, pierwszy ząbek, pierwszy kroczek itd.

Ja tak robiłam, ale średnio byłam zadowolona z efektów. Stwierdziłam, że to wina aparatu. Zainwestowałam w lustrzankę, robiłam zdjęcia z funkcją “automat” i wciąż zdjęcia nie były tak piękne, jak tworzą niektórzy. W końcu zrozumiałam że… Dobry aparat to nie wszystko. Ostatecznie wzięłam się w garść i zapisałam do szkoły fotograficznej. A z racji posiadania dzieci- uczestniczyłam w niej zdalnie.

Mój warsztat fotograficzny się poprawiał, blog się rozwijał i tak po 3 latach od jego powstania pojawiły się też płatne propozycje współprac. To było niesamowite uczucie. Kiedy robisz coś, co lubisz i w końcu ktoś dostrzega, że jest to wartościowe.

Wciąż rozwijałam swoje umiejętności fotograficzne, a dzieci rosły. W końcu przyszedł moment, że dzieci miały pójść do przedszkola i musiałam zdecydować. Co z blogiem i fotografią? Czy porzucam swoją pasję i wrócę do poprzedniej pracy, czy może zaryzykuję i otworzę firmę?

Nie czułam się na siłach, by samoistnie założyć firmę, bo chciałam zakupić lepszy sprzęt fotograficzny, by móc lepiej wykonywać swoją pracę. Padł pomysł, by spróbować swoich sił w projekcie unijnym. Moje staranie o dotację trwało pół roku. Musiałam zrezygnować z dotychczasowej pracy, w której do tej pory byłam na urlopie wychowawczym i postawić wszystko na jedną kartę.

To nie były proste decyzje- ale było warto. Dostałam dofinansowanie i po 4 latach odkąd powstał pierwszy wpis na blogu- założyłam swoją firmę. Obecnie prowadzę ją od roku.

Co doradziłaby Pani mamie, która rozważa pogodzenie macierzyństwa z prowadzeniem własnej firmy?

Po pierwsze chcę jej powiedzieć, że warto spróbować. To z pewnością nie jest proste i wymaga dużej systematyczności, ale z pewnością jest wykonalne. I daje wielką satysfakcję.

Czy Pani świat jest na tyle zabiegany, że zmusza do pijania zimnej kawy? 😊

 Zimna kawa towarzyszyła mi od początku podwójnego macierzyństwa. To taki mój znak rozpoznawczy. Byłam tak zaganiana z dwójką maluchów, że nigdy nie pamiętałam, gdzie zostawiłam kubek z kawą. Zdarzało się, że zamiast cukru wsypywałam do niej mleko modyfikowane itp.

Teraz dziewczyny chodzą do przedszkola, ale mam wrażenie, że moje zabieganie nie ma końca. W ciągu dnia realizuję zlecenia, a moja praca nieraz polega na szybkiej odpowiedzi na pojawiającą się propozycję. Jestem często “przyklejona” do ekranu i zdarza się, że zapominam o stojącej jeszcze ciepłej kawie.  Ale na szczęście znalazłam już na to sposób i to nie jeden (o czym pisałam na blogu).

Mówi Pani, że są Państwo jako rodzina nadzwyczajni w swej zwyczajności. Co zatem jest w tej zwyczajności tak nadzwyczajnego?

Myślę, że każda rodzina, która się stara  jest nadzwyczajna w swej zwyczajności. Każda, której zależy na tym, by trzymać się razem- mimo przeciwności. A wiadomo, że nie zawsze jest kolorowo.

Życie potrafi zaskakiwać. My też jako rodzina przeszliśmy wiele. Ale dzięki Bogu wyszliśmy z tego obronną rękę. Z większą świadomością patrzymy teraz na otaczający świat, który nie jest już tak przychylny wobec rodzin, jak było to kiedyś. Żyjemy w czasach, gdy mówi się nam, że ma się jedno życie i jak się coś psuje to trzeba uciekać. Jednostka jest najważniejsza- jest większy nacisk na ego. A to nie sprzyja więzom rodzinnym.

Rodzina to zobowiązanie, to relacje, o które trzeba dbać. Czasem trzeba się też dla tej rodziny poświęcić i wybrać coś z myślą o niej, a nie tylko o sobie.

Myślę, że to jest nadzwyczajne- mamy świadomość jaką wartością jest rodzina sama w sobie, a jednocześnie jesteśmy zupełnie zwyczajni.

Czy myśli Pani o kolejnej ciąży?

Tak 🙂

Jeżeli szukacie ciekawej lektury do Waszej ulubionej czy to ciepłej, czy to zimnej kawy – znajdziecie ją na https://mamineskarby.pl/

 

Podobne posty