728x90_lactosan_polpharma

Paulina Sykut-Jeżyna to niemalże synonim kobiety pracującej – nawet w zaawansowanej ciąży nie zrezygnowała Pani z prowadzenia aktywnego życia zawodowego. Czemu nie skorzystała Pani wówczas z możliwości wzięcia małego urlopu?

Paulina Sykut-Jeżyna polska dziennikarka i prezenterka telewizyjna, szczęśliwa mama i żona

Wzięłam urlop na półtora miesiąca przed porodem. Czułam, że to idealny czas. Mój stan zdrowotny był świetny i czułam się dobrze, nie było powodów, aby rezygnować z pracy. Wiele aktywności zawodowych wyciszyłam jeszcze na początku ciąży, a te półtora miesiąca przed porodem to był  czas dla mnie, na odpoczynek i spokojne przygotowanie do rozwiązania.

Czy na planie zdjęciowym specjalnie o Panią dbali?

Czułam się wręcz rozpieszczana. Wszyscy o mnie dbali, mimo że na co dzień nie wymagam żadnej otoczki, a nawet nie przepadam za tym. W pracy nie gwiazdorzę. Tworzymy rodzinne grono i na planie zawsze towarzyszy nam miła i ciepła atmosfera.

Co zmieniło w Pani życiu przyjście córki na świat?

Generalnie myślałam, że pojawienie się dziecka nie zmienia tak wiele. W sumie życie toczy się normalnym torem, aczkolwiek jest inaczej. Można byłoby dużo wyliczać, rozpoczynając od takich prozaicznych i organizacyjnych rzeczy. Dziecko uporządkowuje całe nasze życie – wszystko staje się podporządkowane pod aktywność maleństwa i jest to naturalny proces. Czułam, że tak będzie i nastawiłam się na to. Jednak nic nie jest na siłę ani w pośpiechu, bo obecność małego człowieka wymaga spokoju i organizacji. Życie, pracę, wszystko układa się tak, żeby zachować balans i wyeliminować stres. To czas dla nas – dla rodziny. Róża jest malutka i teraz intensywnie się rozwija, dlatego spędzamy go razem jak najwięcej. A pomijając sprawy organizacyjne – wiele zmienia się w samych rodzicach. Kiedyś żyliśmy sami dla siebie. Tworzyliśmy team małżeński. Teraz dołączyła do naszego teamu Róża. Śmieję się, że mamy teraz takiego małego ziomka – towarzyszkę która jest z nami wszędzie i każdego dnia. Jeżeli możemy, to się nie rozdzielamy. Czas ucieka bardzo szybko. Trzeba skupić się na rzeczach ważnych. Na miłości, rodzinie i pracy. Te wartości są dla nas bardzo istotne. Kiedy dziecko przychodzi na świat, wyostrza się poczucie czasu. Wtedy stajemy się jeszcze bardziej świadomi tego, że nie warto go marnować.

Jak pogodziła Pani grafik pękający w szwach z byciem Panią Domu oraz Mamą na pełen etat?

Nie jestem idealna. Trzeba sobie pozwolić na dystans do wielu spraw. To kluczowy aspekt codziennego życia. Jesteśmy tylko ludźmi. Możemy się mylić, mieć potknięcia. Najważniejsze, żeby wyciągać lekcje i uczyć się na popełnionych błędach. Także absolutnie nie jestem perfekcyjną panią domu, ale każdego dnia staram się, aby poukładać wszystkie nasze sprawy. Mój zawód akurat pozwala mi w tym być bardziej elastyczną. Mam wielki komfort, bo pracujemy w rożnych godzinach i możemy z mężem ustalić plan dnia tak, aby przynajmniej jedno z nas zawsze było z dzieckiem. Wychowujemy Różę sami i jest to taki nasz mały sukces.

 Dlatego zabiera Pani ze sobą Małą na plany zdjęciowe?

Tak, ale wtedy jesteśmy razem w trojkę. Mąż przyjeżdża na jakiś czas, żebyśmy mogli się zobaczyć. Oczywiście nie wygląda to tak, że Róża spędza tam całe dnie, bo to zbyt męczące dla dziecka. Wszystko jest podporządkowane, aby czuła się dobrze, a na palnie czuje się jak ryba w wodzie. Rozmawia ze wszystkimi w swoim języku i jest to dla niej bardzo radosne doświadczenie.

Jak wygląda codzienność Pauliny, Piotra i Róży?

Zupełnie normalnie. Róża ucina sobie drzemkę około południa. Jeśli ja jestem w domu, to biorę wózek biegowy, albo idziemy na spacer. Jeżeli jesteśmy w trasie, to śpi w foteliku. Staramy się pilnować każdej pory snu, ponieważ jest to bardzo ważne. Jeżeli chodzi o rytuały to pierwsza kąpiel przypadła mężowi. Ja przyglądałam się wtedy z boku i tak zostało, że to tata jest kąpiącym w naszym związku (śmiech).

Czy ma Pani jakieś złote rady bądź wskazówki dla każdej z mam, które podobnie jak Pani planują połączyć aktywne życie zawodowe z jednoczesnym spełnianiem się w roli matki?

Nie patrzmy na inne mamy. Swoje własne życie układajmy tak, żeby było dobrze nam i dziecku. Szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Róbmy to, co czujemy. Kiedy miałam lęki przed porodem i zapytałam swojej mamy, co jeśli nie będę wiedziała co zrobić, ona powiedziała mi piękne słowa: zaufaj intuicji – wszystko co dzieje się miedzy matką a dzieckiem, jest szalenie intuicyjne. Faktycznie tak było i cały czas jakoś mnie ona nie zwodzi. W gruncie rzeczy każda kobieta ją ma. Najważniejsze jest, aby układać swoje życie tak, aby nasi bliscy byli szczęśliwi – nasze związki, nasze pociechy, nasze rodziny a przede wszystkim każda z nas!

Cała Pani przygoda zaczęła się od muzyki, czy wiąże Pani swoją najbliższą przyszłość ze śpiewem?

Cały czas zdarzają mi się piękne przygody muzyczne. Ostatnio mogłam otworzyć swoim występem kabareton na festiwalu sopockim, który współprowadziłam. Mam pewne plany na najbliższą przyszłość, ale to na razie tajemnica 🙂.

Podobne posty