728x90_lactosan_polpharma

Presja otoczenia, brak fachowej pomocy, brak wsparcia najbliższych i poczucie niezrozumienia z ich strony. Przy problemach z laktacją czujesz się osamotniona. Najgorsze są “idealne” matki, które dobijają cię opowieściami, jakie to łatwe i przyjemne – napisała jedna z ponad 300 mam, które zaprosiłam do rozmowy na temat karmienia piersią.

Anna Ślusarczyk twórczyni platformy i społeczności Babyboom, ekspertka doskonale znająca środowisko mam. Od prawie 19 lat pozostaje w bliskim kontakcie z młodymi mamami i środowiskiem medycznym, wspierając rodziców w rozwiązywaniu problemów

Ze wszystkich badań wynika, że mleko matki zapewnia dziecku najlepszą kombinację przeciwciał, witamin, białek i innych składników odżywczych, które pozytywnie wpływają na jego zdrowie, rozwój fizyczny i poznawczy. Karmienie piersią przynosi również benefity kobietom, np. obniża ryzyko zachorowania na cukrzycę, choroby serca, raka jajnika lub piersi.

Na początek zapytałam mamy z forum https://www.babyboom.pl/ i FB BB, dlaczego zdecydowały się karmić piersią. Dla 80% najważniejsze było zdrowie dziecka oraz budowanie bliskości. Tylko 13% stwierdziło, że pod uwagę wzięły również własne korzyści zdrowotne.

“Najlepsze i najzdrowsze jest mleko mamy, które dopasowuje się do aktualnych potrzeb dziecka.”
”Mimo wszystkich trudów, warto. Niesamowite przeżycie i budowanie silnej więzi.”

Te wyniki utwierdziły mnie, że kampanie edukacyjne, czy artykuły poradnikowe w portalu przynoszą efekty, bo większość kobiet potrafi wymienić zalety karmienia piersią. Powstaje jednak pytanie, dlaczego tak wiele mam się nie decyduje lub bardzo szybko rezygnuje z naturalnego karmienia? 98% noworodków jest karmiona naturalnie, ale pomiędzy 2. a 6. miesiącem już tylko 42% maluszków dostaje mleko mamy (GUS 2014 rok). Co jest przyczyną?

Ból, presja, brak wsparcia

Przejdźmy do tego, co mamy postrzegają jako trudność. W większości wypowiedzi pojawia się sformułowania: ból i brak wsparcia ze strony… personelu medycznego. Okazuje się, że o ile dziewczyny mogą liczyć na pomoc i zrozumienie ze strony swoich bliskich, (co wcale nie wydawało mi się oczywiste), to najbardziej zawiedzione są postawą lekarzy i położnych.

Położne w szpitalu najbardziej zniechęcają.  U mnie tak było. Ja po CC nie miałam pokarmu i czułam się gorsza. One do tego doprowadziły”.

„Komentarze innych, niedoinformowani lekarze i położne zachęcający do karmienia mm, bo tak wygodniej”.

„Zniechęca brak edukacji praktycznej. W szpitalu wręcz trzeba się prosić o doradcę laktacyjnego”

Niestety, w dużej mierze na decyzję wpływa nastawienie lekarzy i położnych. Jeśli na początku nie znajdą czasu dla mamy, to istnieje ryzyko, że ona bardzo szybko zrezygnuje z kontynuowania karmienia piersią. Kobiety skarżą się również, że po wyjściu ze szpitala często nie wiedzą, do kogo zwrócić się z pytaniami. Żałują też, że nie stać ich na wizytę doradcy laktacyjnego, którego pomoc bywa nieoceniona.

„Po 3 tygodniach prób, niepewności i starań zdecydowaliśmy z mężem, aby zaprosić doradczynię laktacyjną. Pani tak nas ‘nakręciła’, że karmiłam syna 2 lata i 4 miesiące. Ta godzinna wizyta i wydane 100 zł to najlepiej wykorzystany czas i wydane pieniądze. Dziękuję.”

Kolejną sprawą, która przynosi efekt odwrotny od zamierzonego jest … presja. Wielokrotnie w wypowiedziach mam był poruszany ten temat.

„Presja otoczenia, zwłaszcza kiedy nam lub dziecku nie idzie i te gderanie mam: – Musisz, no bo jak nie karmić piersią, ja karmiłam to jak to nie można.”

„Presja otoczenia. Że musisz…że tak trzeba… że inaczej nie wolno. To zniechęca. I to bardzo”.

Dziewczyny się skarżą, że sporo złego robią fanatyczne zwolenniczki karmienia piersią. Większość mam zadeklarowało, że chociaż wie, że karmienie piersią jest najlepszym co mogą ofiarować własnemu dziecku, to uważają, że sposób karmienia powinien być własnym wyborem. Razi je nachalna indoktrynacja i krytyka. Taki sposób komunikacji wywołuje w nich bunt i niechęć. Zwłaszcza, że ze strony innych mam oczekują dużo większego wsparcia i zrozumienia, niż ze strony personelu medycznego.

Oprócz powyższych przyczyn mamy wymieniają jeszcze: uwiązanie, zakłopotanie związane z karmieniem w miejscach publicznych, problem z wizerunkiem własnego ciała, czy przytłaczające poczucie niepewności.

Co mogłoby pomóc mamom?

Ewidentnie wygląda, że kampanie społeczne, czy artykuły poradnikowe to zdecydowanie za mało. Potrzeba praktycznej wiedzy i pomocy. Powinno powstać więcej miejsc, gdzie mama mogłaby się zwrócić w razie problemów. Idealnie, gdyby udało się konsultacje z doradcą laktacyjnym przeprowadzić w ramach NFZ.

Warto też doszkolić lekarzy i położne, bo nie zawsze bywają pomocni. Być może przy wyjściu ze szpitala każda mama mogłaby dostać krótki poradnik, czego może się spodziewać w kolejnych dniach i miesiącach, jak radzić sobie z pojawiającymi się problemami z karmieniem i gdzie szukać pomocy.

Oprócz pokazywania, w jaki sposób prawidłowo przystawiać malucha do piersi, może dobrze byłoby pokazać, jak ściągać mleko laktatorem. Wtedy mamy, które boją się „uwiązania” lub niekomfortowo czują się karmiąc publicznie dostaną realne rozwiązanie swojego problemu. A co z tymi, które obawiają się o wygląd biustu? Można spróbować je odesłać do badań, które jasno pokazują, że geny, ciąża i BMI mają wpływ na jędrność czy kształt piersi. Jednym słowem, to co miało się popsuć, załatwiła już ciąża. Tylko czy to je przekona?

Ważne też, żeby zrozumieć, dlaczego część kobiet decyduje się nie karmić piersią. W niektórych sytuacjach bariery można przezwyciężyć, jednak czasem to niemożliwe. Tak naprawdę, bez względu na wybór wszystkie potrzebujemy wsparcia. Jako matki powinnyśmy okazać sobie zrozumienie i empatię. W końcu wszystkie chcemy tego samego – mieć szczęśliwe, zdrowe i zadowolone dzieci. A jaki ty masz pomysł? Jeśli wahasz się, czy karmić piersią, to co mogłoby ci pomóc podjąć decyzję na „tak”?

Podobne posty